czwartek, 29 sierpnia 2013

Rozdział VI

     Jezu! Jak byłem na fazie, to miejsce nie wyglądało tak źle, ale teraz to istne piekło! Jak tu jest czysto! Pachnie… Musze stąd wiać! Jest poranek. 10.00. Nie powinno już jej być w domu. Powinna być w pracy. Szybko do drzwi, zamknięte. Niech to szlag. Gdzie ja mam swoje zabawki, do penetrowania zamków? O! Mam. Delikatnie, powoli, jakby…
 -Myśli pan, że ucieknie?
-Aaa! Kurwa! Co ty tu robisz?
-Mieszkam.
-Powinnaś być w pracy, a ja powinienem sobie stąd bez przeszkód uciec.
-Wzięłam wolne.
-Niech cie szlag kobieto. Jestem zwierzęciem. Nienawidzę ludzi.
-To dlaczego mi jeszcze nic nie zrobiłeś?
 Kurwa. Dobre pytanie. Dlaczego ja jej nic jeszcze nie zrobiłem? Dlaczego nie chce jej nic zrobić. Przecież tu chodzi o moją wolność. Jestem zamknięty jak jakieś zwierze w klatce.
-Pora się doprowadzić do ładu, tam jest łazienka.
-Nie! Nie ma mowy! Odpierdol się ode mnie!
-Nie chce pan po dobroci, trudno.
      No i świetnie dostałem takim sierpowym w twarz, że nawet nie wiem kiedy znalazłem się w wannie wypełnioną wodą i przykuty kajdankami do kranu. Na dodatek zdążyła mnie ogolić. Kurwa! Mój zarost! To przez niego byłem taki nierozpoznawalny! Co za suka! Ździra! Kurwa mać! Pierdolone śmietniki, że też musiałem ją spotkać. Dlaczego po prostu nie zrzygałem się na nią? Od razu powinna sobie odpuścić.
 -O! Wreszcie się pan ocknął.
-Czego ty ode mnie chcesz?! Dlaczego się nade mną znęcasz? Co ja ci do chuja pana zrobiłem?
-Kilkanaście lat temu wydał pan książkę, od razu pana rozpoznałam, wtedy w tym śmietniku, stąd ten wrzask, bo nigdy bym nie powiedziała, że człowiek, który miał tak świetne życie, z dnia na dzień je sobie spieprzył.
-I co, teraz będziesz mnie trzymać w niewoli? Jak jakiegoś czarnucha? Będziesz mnie gwałcić ze względu na moją sławę?
-Hahaha! Coś w tym stylu.
-Pomocy! POMOCY!
-Nie usłyszą cie.
 Zajebiście. Trafiłem na jakąś psychofankę, na dodatek jest pierdolonym stróżem kurewskiego prawa. No po prostu cudownie.
 -Masz chociaż moje ciuchy?
-Nie.
-To mam ci baraszkować nago po twoim mieszkaniu?! Ja pierdole. Nie powinnaś się leczyć?
-Daj mi dokończyć. Mam dla ciebie nowe ubrania, żebyś wyglądał jak człowiek, a nie jak potwór.
-Może ja chce być potworem!
-A masz 12 lat?
-Nie.
-To się nie pobawimy w przebieranki.
-A wypuścisz mnie chociaż z tej wanny?
     Ja pierdole, ale się popierdoliło. Ta kobieta jest chyba największym szczęśliwym pojebem jakiego widziałem. Więzi mnie, chce o mnie zadbać. Co jest do cholery?! Ciekawe jak długo to jeszcze potrwa. To chore. Chce wolności! Muszę stąd uciec! Ale do chuja pana gdzie nie usiądę jestem przykuty kajdankami. Nienawidzę tych wszystkich pierdolonych ludzi! Ale do niej nie czuje wstrętu. A powinienem. Coś tu jest nie tak. Muszę milczeć, nie mogę się do niej odzywać. Może sobie odpuści i w końcu mnie wypuści na wolność? Tak, to dobry plan.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz